środa, 19 czerwca 2013

Od Elizabeth

Jak zwykle siedziałam z bratem nad bagnem. On zajmował się swoimi rzeczami a ja się temu przyglądałam. Niczego więcej nie było nam trzeba. Wystarczaliśmy sobie.
- Elizabeth, czy ty się mnie boisz? - zaśmiałam się, i spojrzałam na niego swoimi wielkimi oczami. Wpatrywałam się w niego przez chwilę.
- Wiedziałem, że nie. Więc dlaczego wszyscy się mnie boją?
Dalej nie odpowiadając spoglądałam na niego wymownie.
- Masz rację, w sumie to ja sam się trochę siebie boję.
Nigdy się nie odzywałam. Wszystko, co chciałam powiedzieć, trzymałam w sobie. A on to rozumiał, czytał to z mojej duszy.
Mimo swoich zdolności nie mógł czytać mi w myślach, nikt nie mógł.
Kilka osób nawet myśli, że jestem niema. Jednak Luke wie.
- Elly, możesz?
Wiedziałam o co mu chodzi, zawsze wiem. Zaczęłam nucić jego ulubioną melodię. Widziałam jak jego mięśnie się rozluźniają. Myśli się uspokajają. Mój głos koił jego zburzone serce, wściekłą duszę. Wstał i podszedł do mnie. Siadając położył mi głowę na kolana, głaskałam go i czekałam aż otworzy oczy.
- Obiacaj, że nigdy mnie nie zostawisz. - mruknął prawie przez sen.
Kiwnęłam głową i ściszyłam głos czekając aż zaśnie. Przykryłam go swoją fioletową bluzą i czuwałam. Wiedziałam, że coś się kroi. Byłam gotowa go chronić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz