Luke wreszcie był w domu, wrócił, i to nie sam. Ta dziewczyna była z nim. Dzięki jakiemuś paskudnemu eliksirowi Seremii wrócił do zdrowia. Mógł normalnie chodzić. Rozmawiałem z Taianą na temat dołączenia do nas, Luke spał, gdy podniósł się szum. Wyjrzałem na dwór. I mną wstrząsnęło. Przez środek placu przechodziła Seremia, pokrwawiona, ledwo żywa. Wybiegłem. To było okropne, lecz najgorszy wstrząs miał dopiero nadejść.
- Mia została porwana. - wyszeptała i upadła na kolana. Zachwiała się i wywróciła całkiem. Straciła przytomność. Wydałem z siebie okrzyk rozpaczy i pobiegłem do niej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz