niedziela, 30 czerwca 2013

Od Tenshi

Weszłam do worka.
- Tam będzie bezbieczniej, nie bój się kochanie. - mówiła mama.
- Cicho być. - skarcił ją tata.
Troche kołysało, w stajni było cieplej niż na dworze. Droga była długa i kręta, im dalej tym bardziej trzęsło. Wreszczie położyli mnie na ziemi, czekałam kiedy wezmą mnie, ale nie doczekałam się. Wyłam, wzywałam pomocy. Nikt mnie nie słyszał. Próbowałam rozerwać worek moimi małymi ząbkami, ale wymagało to więcej czasu. Co chwilę robiło się zimniej, nie mogłam usnąć. Wreszcie zrobiłam na tyle dużą dziurę żeby stamtąd wyjść. Oślepił mnie błysk, nie wiedziałam co to było.
W myślach błagałam żeby śnieg przestał padać i przestał. Tak jakby się mnie słuchał. To było dziwne. Następnego dnia znalazłam schronienie, a za pożywinie miałam myszy. Czekałam na spotkanie innego wilka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz