Kochałem moją siostrę, lecz się bałem. Mogłem jej kiedyś zrobić krzywdę, panowałem nad sobą coraz mniej. Pragnienie krwi mną władało. Postanowiłem się odstresować. Najlepszy sposób to polowanie. Nie wiedziałem jednak, że skończy sie to fatalnie.
Szłem przez las. Zbliżałem sie do zakazanego miejsca, gdzie zawsze było ciemno. Nagle poczułem strach. Był gęsty jak smoła. Odwróciłem się i nade mną zobaczyłem zgraję Nuckelaveenów. Zaatakowały mnie. Uciekałem, siały taki strach, że ledwo żyłem. Byłem szybki, powoli jednak mnie doganiały. Nagle ziemia osunęła mi się spod nóg i spadłem w przepaść. Obijałem się o pojedyńcze skały, leciałem, zdaje się, bez końca. Wreszcie uderzyłem o ziemie. Ból pulsował mi w krwi. Nie widziałem nic. Leżałem w kałuży krwi. Nagle usłyszałem kroki. W krąg mdłego światła wkroczyła drobna istota. Dotknęła mojej twarzy. Widziałem i słyszałem coraz gorzej. Błogosławiona ciemność ukoiła mój ból...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz