Byłem tu już kilka dni. Rozmawialiśmy często. Opiekowała się mną. I wreszcie, któregoś tam dnia, coś ją zaniepokoiło. Mnie zresztą też. Po cichutku wykradła sie w przejście. Usłyszałem głosy i warczenie. Odgłos szybkich kroków i nagle przede mną stanęła... moja babcia?!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz