Wiedziałem, że ona się w coś wpakuje. Moja żona, moja ukochana, szalona żona. Pewnego dnia zobaczyliśmy dym, Seremia chciała to sprawdzić. Jako,że daliśmy Michaelowi Eliksir Dorastania, zmienił się w przystojnego młodzieńca. Oboje próbowaliśmy ją powstrzymać.
- Nie możesz tam iść. - powtarzałem.
- Ale na pewno nic mi się nie stanie. Wiesz dobrze, że jestem demonem. Każdemu odpowiadam pięknym za nadobne. - odpowiadała.
- A ja uważam, że tak w ogóle powinniśmy iść wszyscy. To jedyne rozwiązani, by obie strony były zadowolone. - wtrącił Michael.
- Wiesz, to pomysł. - złapała wątek Seremia. A wieć i ja musiałem się zgodzić. Następnego dnia poszliśmy. Zobaczyliśmy ludzi, tych uważanych za najokrótniejszych. Już mieliśmy wracać, gdy na Seremię spadła siatka.Byliśmy w postaciach wilków, więc nie mogliśmy nic zrobić.Próbowałem jednak jej pomóc, lecz warknięciem nakazała nam uciekać. Zaczęły spadać kolejne siatki. Musieliśmy patrzeć jak nadciągają myśliwi. Związali ją i zaciągneli do osady...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz