piątek, 24 maja 2013

Od Michaela do Mii

Obudził mnie uporczywy ból głowy i oczu. Poczułem coś na twarzy. Zerwałem to i oślepiło mnie jasne światło. Walcząc ze słabością wstałem i zajrzałem do kuchni. Mia krzątała się wszędzie, i od razu rzuciła mi się w oczy niezwykła czystość.
- No nie mów, że tu posprzątałaś. - zawołałem.
- Michael! Nie powinieneś wstawać!
- Miałem pozwolić ci robić chaos jeszcze większy niż jest?
- Ja tu tylko posprzątałam. - broniła się, a ja ze śmiechem przyciągnąłem ją do siebie i pocałowałem.
- Czy możesz chociaż na chwilę zostawić robotę i zostać ze mną?
- Jasne. - odpowiedziała. Usiedliśmy na łóżku i rozmawialiśmy. Nagle wpadł mi do głowy wyjątkowo perfidny pomysł.
- Wiesz, trochę niewygodnie mi w tej koszuli. - rzuciłem. - Pomożesz mi się przebrać?
- Ja...
- Tak?
- Och, no dobrze. - westchnęła. Oparłem się plecami o ścianę i pozwoliłem jej odpiąć moją koszulę. Lubiłem ćwiczyć, więc mogłem się pochwalić tak zwanym sixpakiem. Mia odwróciła wzrok, i zarumieniła się. Szybko przyniosła nową koszulę, podała mi ją i schowała się w kuchni. Musiałem ubrać się sam. Następnie podeszłem do niej cichutko i porwałem na ręce.
- Co robisz? - zapiszczała .
- Uciekłaś. Nieładnie. - uśmiechnąłem się szeroko i zaniosłem na łóżko. Ułożyłem ją na sobie i pocałowałem.
- Wiesz, że masz teraz w oczach takie same blizny, jak twoja matka?
- Wiem. A czy ty wiesz, że jesteś piękna?
- Skoro tak mówisz, to musi tak być.
- Tylko, jeśli ktoś mnie słucha.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz