- Ale im dokopaliśmy - powiedział Markus - i raczej już nie przyjdą.
- Tak, raczej nie.
- Mogłabyś gdzieś ze mną pójść?
- Dokąd?
- To niespodzianka.
- No, dobrze. - szliśmy kilka minut. dotarliśmy do miejsca osłoniętego od wiatru i cudzego wzroku. Zmieniliśmy się w ludzi. Markus nieoczekiwanie uklęknął przede mną.
- Seremio, kocham cię ponad życie. Cz wyjdziesz za mnie? - spytał i pokazał mi pierścionek.

- Tak. - odpowiedziałam drżącym ze wzruszenia głosem i pozwoliłam włożyć sobie pierścionek na palec. Padliśmy sobie w ramiona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz