wtorek, 21 maja 2013

Od Michaela do Mii

Nagle jęknęła z bólu.
- Poczekamy jeszcze trochę, aż wszystko się zagoi. - wyszeptałem.
- Nie, nic mi nie jest.
- Nie kłam. W twoich myślach czytam, że ledwo powstrzymujesz słabość.
- Tak... Zapomniałam o tym.
- Jeśli chcesz, możemy tak leżeć, ale nic więcej.
- Dobrze. - westchnęł cichutko i ułożyła się wygodniej. Po chwili spaliśmy.
*****************************************************************
Obudziliśmy się wcześnie. Nie pozwoliłem jej jeszcze wstawać, lecz za jej prośbą wyniosłem ją na dwór. Pomyślałem, że musimy uważać. Raz była tu moja matka, niepokojąca się o mnie. Co prawda, znikałem kiedyś na kilka dni, ale wtedy mieszkałem jeszcze razem z rodzicami. Teraz sam. Chociaż, od kilku dni nie. Mia mieszkała ze mną. I już nigdy jej nie wypuszczę.
- Michael?
- Uhm?
- Nie ściskaj tak mocno.
- Wybacz. - uśmiechnąłem się i zluźniłem chwyt.
- Wiesz, chyba trzeba powiedzieć watasze, że jesteśmy razem.
- Uh, zaczynam się bać. Na sto procent moja matka najpierw sie popłacze, następnie cie przytuli, a na koniec opowie wszystkim wszystko z takim triumpfem w głosie, jakby właśnie wygrała bitwe z całym światem. I musisz uważać na swoje myśli.
- A czemu?
- Nie tylko ja czytam w myślach.
- Och.
- Może jeszcze kilka dni poczekamy?
- Jestem za.
- Wiedziałem. - powiedziałem z uśmiechem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz