Rano obudziłam się po kilku dniach przebywania u Michaela. Był badzo troskliwy, miły, kochany, delikatny... Ahhh. Zawsze marzyłam by spotkać kogoś takiego. Bałam się jednak reakcji jego rodziny na to, że jesteśmy razem. Mogą mnie nie zaakceptować. Kiedy przyszła jego matka, była tak zmartwiona... Zazdrościłam Michaelowi, o mnie nikt się tak nie troszczył.
- Witaj, słoneczko, wyspałaś się?
Gwałtownie odwróciłam głowę i zerknęłam na jego zaspaną twarz, wczorajszy zarost... Był taki przystojny w tych roztrzepanych włosach.
- Tak, wyspałam. - uśmiechnęłam się do niego - a ty chyba nie bardzo?
- Całą noc musiałem powiększać jaskinię dla naszej dwójki, jest trochę przy mała, nie sądzisz?
- Ale jakto? To jaa... ja mam mieszkać z Tobą?
- Pewnie, no teraz jesteś skazana na mnie. - uśmiechną się szyderczo.
- Mówisz tak jakby to była kara. - mruknęłam. - Podniosłam się i ze zdziwienia otworzyłam szeroko oczy. - Tak! Wreszcie! Michaelu udało się!
- Mio, Mio co się stało? O co chodzi? - zaśmiał się.
- Nie czuję już bólu! Mogę biegać! - Krzyknęłam po czym zmieniłam się w wilka w jednych skoku i wybiegłam na dwór. Było pięknie wszędzie były kwiaty, latały motyle... Położyłam się na trawie. Wdychałam zapach świeżego powietrza. Znów zmieniłam się w człowieka. Biegając w rozpuszczonych i roztrzepanych włosach, wygniecionej koszuli Michaela i w dodatku na boso śpiewałam starą japońską pieśń. Zerknęłam w stronę jaskini, i nagle pozieleniałam ze wstydu. Michael cały czas mnie obserwował z dziwnym zachwytem w oczach. Postanowiłam, że musze się w coś ubrać i szybko ruszyłam w stronę mojej norki. Wciągnęłam na siebie znoszone rurki, i obcisły zielony top. Do tego wciągnełam czarne trampki, i ruszyłam w stronę jaskini Michaela z ładnie złożoną koszulą w ręku.
- Dziękuję, Michaelu, myślę, że na razie nie będzie mi potrzebna.
- Pięknie wyglądasz, w szczególności bez tych wszystkich ubrań. - Zaśmiał się.
- Prosiaku!
- Sądząc po twoim wyglądzie, kiedy tańczyłaś, to ty jesteś prosiakiem. - na chwilę przerwał, by się jej przyjrzeć. - Kiedy zauważyłaś, ze patrzę, zrobiłaś się niezwykle różowa. - zarechotał i cmoknął ją w policzek.
- No bo... No bo ja nie wiedziałam, że ktoś patrzy...
- Byłaś... Byłaś...
- Tak?
- Wyglądałaś tak...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz