wtorek, 28 maja 2013

Od Mii

Kiedy się obudziłam, było ciemno, w pokoju paliła się świeca. Rozejrzałam się, nie wiedząc gdzie jestem, ale po chwili zrozumiałam, że jestem w swoim nowym domu. Był piękny, ciepłe wnętrze oddawało harmonię mojej duszy. Podniosłam się i powędrowałam do drzwi w celu poszukiwań Michaela. Kiedy otworzyłam drwi ujrzałam go siedzącego przy kołyskach.
- Widzę, że świetnie sobie radzisz. - szepnęłam.
- Mia! Boże, jak mi brakowało twego spojrzenia!
- Aż tak długo byłam nieobecna?
- Nie, tylko kilka dni, wiesz, miałas ciężki poród... Straciłaś wiele krwi...
Usiadłam koło niego i pocałowałam.
- Michaelu, tu jest pięknie! Kocham Cię!
Uśmiechną się i zamknął moje usta pocałunkiem.
Dzieci spały spokojnie, patrzałam na nie i czułam jak z minuty na minute moja miłość do nich rośnie. Luke był grubiutkim bobaskiem z czarnymi włoskami i białej wręcz cerze. Natomiast Elizabeth była bardzo krucha, delikatna jak kwiatek, miała lekko rudawe loczki przypominające jedwab, a jej skóra miała złocisty kolor.
- Piękne, prawda? Mamy piękne dzieci. - szepnął Michael i objął mnie ramieniem. Wtem Elizabeth otworzyła swoje duże czarne oczy i zaczęła z przeogromnym zainteresowaniem badać swoją stopę. Dosłownie chwilę później zawył Luke nawet nie otwierając oczu.
- Chyba są głodne. - powiedziałam i poszłam szukać kuchni. W międzyczasie przyglądałam się Michaelowi i z rozbawieniem stwierdziłam, że próbuje równocześnie bujać dwoma kołyskami, ale wcale mu to nie wychodziło!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz