Gładził mój nosek palcem z góry na dół. Delikatne piegi były dowodem słonecznych dni. Zmarszczyłam nos.
- Ha, ha, ha, co to za mina? - zaśmiał się Michael.
- Kocham Cię. - powiedziałam i pocałowałam go. Zdziwiony ledwo łapał oddech, obracaliśmy się się na jego wielkim łóżku kilkanaście razy, aż w końcu spadliśmy. Nawet tego nie zauważając gładziłam jego włosy, czułam jego usta na swoich... Wszystko stawało się coraz mniej ważne, coraz bardziej namiętne, jaskinia wirowała wokół nas... Rano obudziło mnie słońce, promyki delikatnie muskały moją twarz. Stwierdziłam, że to nie ważne, obróciłam się na drugi bok, i spojrzałam wprost w szeroko otwarte oczy Michaela. Wpatrywał się we mnie. Zgadywałam, że pewnie już dłuższy czas. Wiedziałam, ze spaliśmy nago, ale wcale mnie to nie zawstydziło.
- Mio, przepraszam... - szeptał gładząc mój policzek. - Nie powinienem tego rozegrać tak gwałtownie... To był twój...
- Tak, pierwszy... - Uśmiechnęłam się. - Był najlepszy, jaki mogłam sobie wyobrazić.
Michael zaśmiał się, i poczuł dreszcze kiedy przejechałam palcem po jego szyi. Bez słów go rozumiałam, czuł się winny, bo nie wiedział, że tego chciałam. Ale postanowiłam, że na razie będzie trzymać go w niepewności.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz