Kiedy było po sprawie, zawołałam Michaela. Przybiegł natychmiast.
- Jest już dobrze? - spytał prawie na bezdechu.
- Oczywiście. - odpowiedziałam spokojnie. - Chłopak i dziewczyna. Macie imiona?
- Mia chciała Elizabeth dla dziewczynki. Dla chłopaka ja miałem wybrać i mam. Będzie nazywał się Luke.
- Ładne imię.
- Mogę zobaczyć Mię?
- Ją jeszcze nie, ale dzieci tak.
- Gdzie są?
- Zaraz je przyniosę. - powiedziałam i poszłam spowrotem do pokoju. Michael chciał zaglądnąć za mną, lecz zamknęłam drzwi. Zaraz potem wyniosłam dzieci.
- Są piękne. - szepnął Michael. I miał rację. Dziewczynka miała bardzo jasne włoski, i skórę o kolorycie lekko ciemniejszym niż zwykle. Chłopak miał smoliście czarne włosy, trupio bladą skórę, i był wyraźnie spokojniejszy od siostry. Ja widziałam od razu, kim jest mały. Tak jak ja, demonem. Wiedziałam, że będę musiała go wychować, bo mój syn jest zbyt łagodny. Nie poradzi sobie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz