- ...Magicznie. - dokończyłem, a ona jak zwykle sie zarumieniła.
- Nie przesadzaj.
- Pamiętaj, że jestem alfą. Musi być tak, jak powiem.
- Pod warunkiem, że ktoś cie słucha.
- Tak tak, jasne. Możemy wejść do środka? Nie najlepiej się czuję.
- Co ci jest? - dotknęła mojego czoła. - Masz gorączkę!
- Może trochę.
- Nie trochę, tylko jesteś rozpalony jak piec!
- I mąci mi się przed oczami. - dodałem grobowym głosem.
- Tak nie może być. W tej chwili idziesz do łóżka.
- Sam?
- Oczywiście. Ja muszę sie tobą zająć.
- Chyba się posłucham.
- Idziemy. - powiedziała stanowczo i zaciągnęła mnie na posłanie. Pryniosła zimnej wody, zwilżyła ściereczkę i położyła mi ją na oczach. Chłód zmniejszał ból głowy, lecz zaczęły boleć oczy. Sciągnąłem opatrunek i krzyknąłem z trwogą.
- Michael! Co się stało?! - Mia przybiegła natychmiast.
- Ja... Nic nie widzę!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz