wtorek, 21 maja 2013

Od Nocnej Furii do Michaela

Wróciłam po długim i mokrym wieczorze uśmiechając się sama do siebie. Jak to możliwe? Nie wiem. Kocham go. Chyba tak po prostu. Nie umiem opisać tego uczucia. Nigdy nie czułam czegoś takiego do drugiej osoby. Z wyjątkiem... Tak... z wyjątkiem jego. Mojego ojca. Musiałam powiedzieć mu prawdę o sobie, nie chciałam ukrywać przed nim niczego. Z drugiej strony wiedziałam, że to niebezpieczne. Może mnie nie chcieć kiedy się dowie. Postanowiłam. Powiem mu. Nie powiedzenie tego co ukrywam równa się z kłamstwem.. Boję się , że go stracę, że stracę to co mam. Kiedy poczułam jego ciepłe usta na swoich myślałam, że zaraz eksploduje. Wszystko we mnie się sprzeciwiało, mój rozum. Ale moja wilcza cześć, moje ciało nie zamierzało mnie słuchać. Oddałam mu się. Wlałam jak woda w foremkę. Kładąc się spać moją ostatnią myślą było to czy on też o mnie myśli..
Rano kiedy otworzyłam oczy zobaczyła oczy ciekawskiej wiewiórki wpatrującej się we mnie. Fuknęłam zadowolona, ze ciekawskie zwierzę uciekło. Postanowiłam pójść tam, gdzie go poznałam, na wzgórze. Zmieniłam się w człowieka i spokojnie ruszyłam do wielkiej gruszy. Jej owoce są niezwykle słodkie, moje ulubione. Jedząc zauważyłam Michaela, patrzył się w moją stronę, uśmiechnęłam się i zadziornie odwróciłam głowę. Kiedy znów chciałam zerknąć czy idzie, uderzyłam nosem w jego pierś.
-Znowu na mnie wpadasz?- zaśmiał się.
- Znowu zadajesz irytujące pytania?-zrobiła minę zwycięzcy po czym dała mu kuksańca w bok.
-Zastanowiłaś się nad TYM?
-Tak, powiem Ci wszystko. W końcu wygrałeś.
-Więc?
-Pochodzę z małej wioski, nie daleko morza. Tam żyłam z tatą. Moja mama była wilczycą, należała do watahy..umarła przy porodzie. Tata natomiast był człowiekiem. - Widziała jego zdziwione oczy, ale kontynuowała - Tak, jestem w większej mierze człowiekiem niż wilkiem. Wracając... Tata nie wiedział o tym, że mama jest wilkołakiem. Nawet nie podejrzewał. Kiedy zobaczył jak pierwszy raz się przemieniłam mając 2 lata oddał mnie do...- łzy zebrały mi się w oczach - do cyrku.
-Ja...Przepraszam, ze byłem ciekawski...
-Przestań. Potem było już tylko gorzej. Kiedy uciekłam stamtąd, próbowali mnie łapać, z resztą dalej próbuję. Są bardzo złymi ludźmi... Dlatego nie chciałam Cię wtajemniczać.
-Rozumiem. A co z twoim imieniem? Mogę je poznać?
-Ojciec kiedyś nadał mi imię. Ale nie wiem czy jest jeszcze ważne...
-No dalej... śmiało - uśmiechnął się.
 -Mia. - nieśmiało spojrzałam w jego oczy ujrzałam w nich...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz