Zrobiłam to, co postanowiłam. Zawołałam najbardziej słodkim głosem, jakim dałam rady. I podziałało. Zjawił się strażnik. W tym momencie się zmieniłam w moją demonią postać człowieka:
Dozorca uciekł, porzucając klucze. Sięgnęłam po nie i wyszłam. W ciągu kilku minut doszłam do domu. Musiałam wszystkim opowiedzieć historię. Śmiali się do rozpuku...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz