wtorek, 21 maja 2013

Od Michaela do Mii

- Nie!!! - krzyknąłem i złapałem ją w ramiona, zanim zdążyła upaść. Zobaczyłem ludzi uzbrojonych w łuki i strzelby. Najwidoczniej właściciel cyrku i jego banda. Zanim pomyślałem, zmieniłem się w wilka, wydobywając z głębi mojej duszy geny mojej matki, geny demona. Poczułem, jak zacząłem się zmieniać. Cień i demon, istotność prawie identyczna, zlała się w jedność. Zaatakowałem. Wchłonąłem ich dusze, tak jak moja matka. stali się pyłem rozwiewanym przez wiatr. Obejrzałem dzieło mojego zniszczenia, i jęknąłem.
- Mia! - zawołałem i uklękłem przy niej. Ciężko oddychała. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do mojej jaskini. Wcześniej wstawiłem tam drzwi, więc nikt nie mógł nas widzieć. Położyłem ją na moim posłaniu i złamałem strzałę. Delikatnie wyciągnąłem grot. Krwawiła mocno. Trzeba było ją opatrzyć. Ściągnąłem jej bluzkę, i za pomocą mocy zabliźniłem ranę. Całe ubranie miała przesiąknięte krwią, więc je ściągnąłem, a następnie ubrałem w swoje własne ubranie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz